Rezygnacja radnej Jałowieckiej

Jeszcze Rada nie zdążyła się uporać z formalnościami dotyczącymi zmiany przewodniczącego Komisji Rozwoju Gospodarczego, związanej z niedawną rezygnacją z funkcji pana Sławomira Zacharczyka, a tu niespodziewanie – na sesji 25 stycznia 2013 roku-  rezygnację z funkcji przewodniczącej Komisji Oświaty i Kultury składa Radzie pani Jolanta Jałowiecka. Mamy kolejny wakat, dobrze to czy źle? Raczej źle. Zrezygnowała pani Jałowiecka, dobrze czy źle? Czas pokaże.

Honorowe zachowanie, umotywowane głównie tym, że „zdrowie jest najważniejsze”. Święta prawda, nie ma co polemizować. Co było prawdziwym powodem rezygnacji nie wiem. Może pani radna wzięła sobie do serca słowa któregoś z radnych wypowiedziane na komisji 23 stycznia, że jak ktoś sobie nie radzi z funkcją to powinien z niej zrezygnować.

Nie podoba mi się jednak dalsza część wystąpienia pani radnej. Otóż wypowiedź dotykała bezpośrednio dwóch pozostałych członków komisji, radnych Zofii Marusa i Mariana Niecieckiego. Nie przytoczę dokładnie słów pani Joli, ale nie jest to przecież relacja stenogramiczna. Powiem zaś co zrozumiałem z tej wypowiedzi.

Otóż powodem rezygnacji jest brak dobrej relacji z pozostałymi członkami komisji w sprawie ustalenia planu pracy komisji. Według Jałowieckej wystarczy 5 punktów w planie, no może 8, na które zgodziła się po wielkich bojach, żeby zadowolić wyżej wymienionych. Jednak Marusa i Nieciecki nie potrafią tego zrozumieć i upierają się przy planie autorstwa tego drugiego. Plan radnego Niecieckiego zawiera kilkanaście punktów. W ocenie pani ex-przewodniczącej takie zwiększenie intensywności pracy radnych jest zamachem na budżet gminy. Tak jest, przecież im chodzi o dodatkowe diety. Pani radna nie odpuściła okazji by krytycznie odnieść się do alternatywnego planu. Nie otworzyła jednak dyskusji merytorycznej o zawartości, lecz krytykowała, że Nieciecki „ściągnął z internetu”. -Prawda- myślę sobie- nie dość, że ściągnął z internetu to jeszcze dopasował do rzeczywistości naszej gminy, przemyślał, zastanowił się nad obszarami problematycznymi. Jak on śmiał tak się nienapracować. Plan pani Joli jest krótszy, lepszy?, gorszy?, nie chcę komentować.

Jeszcze dwa powroty. Po pierwsze wrócę do zaangażowania w pewną formę kontroli społecznej (jaką jest komisja) nad obszarem edukacji i kultury powierzonym przez Radę pani Zofii i panu Marianowi. Otóż widziałem przez kilka ostatnich tygodni duże zaangażowanie z ich strony. Takie podejście do sprawy wskazuje na postawę iście obywatelską, na poważne podejście do obowiązków radnego, na chęć wykreowania nowej jakości w pracy Komisji Oświaty i Kultury.

Po drugie oskarżenie o nabijanie kieszeni dietami. Przecież ci ludzie jasno mówili (nawet większość radnych tak deklarowało), że jak będzie trzeba to i bez diet będą pracować. Rzucając takie oskarżenia Jolanta Jałowiecka wspięła się na szczyt cynizmu i zafałszowania rzeczywistości. Nikt inny przecież jak właśnie ta radna pod rękę z koleżanką Dębowską-Ignaciuk kilka miesięcy temu, po trzech nieudanych próbach, chodziły za „opornymi” radnymi by zgodzili się na podwyżki diet. Argumentacja wówczas między innymi była taka: „Jackowi podnieśliśmy, on podwyżki robi w urzędzie, to i sobie musimy”. Mówię „miedzy innymi” bo były jeszcze inne argumenty, ale te przez grzeczność zachowam dla siebie.

I taka jest prawda. Piotr Kłys

Skomentuj artykuł

komentarze