„Ratuj maluchy i starsze dzieci też”. Jest już 500 tysięcy. Idziemy do sejmu.

Rzecznik Praw Rodziców

ratujmaluchy.pl

Stowarzyszenie i Fundacja Rzecznik Praw Rodziców 8 stycznia 2013 roku rozpoczęło ogólnopolską akcję zbierania podpisów pod wnioskiem o referendum edukacyjne. Cała Polska zbierała, a pani minister krzyczała, że ta reforma musi się udać. 27 maja 2013 roku do siedziby fundacji w Legionowie listonosz swoją dwukółką przywiózł kolejne kilkadziesiąt kilogramów  list z podpisami. Tego dnia okazało się, że w tej „makulaturze” był pięćsettysięczny podpis. 500 tysięcy to brzmi dumnie. Kolejny raz obywatele wygrali z rządem.

Odwiedź stronę Organizatora Rzecznik Praw Rodziców
Zobacz najnowszą prezentację: tu.

        wątek ministerialny – „ta reforma musi się udać”?

Głośno krzyczała pani ministra Szumilas. A rodzice, najpierw ustami Karoliny i Tomasza Elbanowskich potem większym chórkiem jej odkrzykiwali: „Ta reforma nie ma prawa się udać”. Ministra swoje, a uparciuchy swoje. Powoli każda ze stron zaczęła wyciągać noże, karabiny, na końcu ciężką artylerię. Ministerstwo przekonywało badaniami, że sześciolatkom będzie wspaniale w szkole, a rodzice zbierali podpisy. Ministerstwo wydało ponad 2 mln na kampanię promocyjną, a rodzice zbierali podpisy. Potem już nikt w rządzie ani w ministerstwie nie chciał o tym mówić, a rodzice zbierali podpisy. Monopol omnipotentnej władzy na prawdę objawioną się zaczął się powoli kurczyć. Wiele szacownych instytucji wypowiedziało się przeciw reformie, a w maju nawet sekcja pedagogiczna Polskiej Akademii Nauk stanęła w obronie sześciolatków, a rodzice jak w refrenie – zbierali podpisy, hej.

        wątek łomżyński – koordynator w województwie podlaskim psycholog Agnieszka Kłys

„Ale inicjatywa, zbieramy podpisy” – krzyknęła mi żona nad uchem przy śniadaniu. To był początek litego 2013 roku. Wiedziałem, że nie popuści, trzeba się było brać za robotę. I zaczęło się. To było jak w dobrym filmie grozy Alfreda Hitchcocka – najpierw trzęsienie ziemi, potem już tylko gorzej. Zbieraliśmy podpisy wszędzie gdzie się dało. Z czasem zaczęliśmy rozdawać karty, bo niby dlaczego człowiek ma się sam podpisać, a tym samym odebrać prawo podpisu swojej rodzinie i sąsiadom. No te 10 podpisów, to chyba każdy może zebrać. Każdy kogo widzieliśmy dostawał kartę. Ludzie wracali z kartami, niektórzy to nawet przynosili po kilka.

        wątek podłomżyński –  „pół wsi”

To było coś niesamowitego – pewna pani sołtys przynosi mi któregoś dnia 4 karty. „O, jak super – mówię – niezły wynik te 40 podpisów”. Na to pani mi mówi, że dopiero pół wsi obeszła, drugie pół po niedzieli zrobi. Wzruszyłem się. Oddolny ruch w społeczeństwie, piękna postawa, nazwijcie to jak chcecie. Mnie po prostu serce urosło.  Zadzwonił kiedyś starszy pan z Białegostoku z prośbą o przysłanie list. Wysłaliśmy mu „na czuja” 5 list. Po kilku dniach odesłał wszystkie, na jednej było 5 podpisów. Ten odruch serca się liczy, ten wdowi grosz. Takich wspaniałych ludzi, którym dziękuję teraz, dziękowałem „na gorąco” i jeszcze nie raz będę miał okazję podziękować jest wielu. Wiele biur, firm, sklepów, itd. Szczególnie dziękuję Marcie z naszego biura, wiele z tego wszystkiego wydarzyło się dzięki niej.

        500 tysięcy podpisów z Polski i prawie 2 tysiące z Łomży – niesiemy do Sejmu

Ten pierwszy 1000 zrobiliśmy w jeden miesiąc, potem nie udało nam się utrzymać wyniku. Ale to chyba zrozumiałe – najbliżsi znajomi podpisali, a po nowe podpisy trzeba już udać 1się dalej. Nie zbieraliśmy tylko pod kościołami, a szkoda, bo byśmy spokojnie potroili wynik. I tak nie na wszystko starcza czasu, zajęcie się tą akcją było jednym z wielu dodatkowych zajęć. Dobijemy pewnie jeszcze drugi tysiąc niedługo. Tak, zbieramy dalej, przynajmniej do 10 czerwca. Czy coś z tego będzie, zobaczymy.Jest to niesamowity sukces akcji rozpoczętej 8 stycznia 2013 roku, zobaczymy co z tym sukcesem zrobi rząd.

Zobacz spot reklamowy

Więcej o akcji pisałem wcześniej (wejdź tu).

Zachęcamy każdego do włączenia się w akcję, można to zrobić poprzez złożenie podpisu. W tym celu można:

1. Wydrukować formularz i zebrać podpisy zgodnie z instrukcją podaną na stronie organizatora. Można także pobrać materiały informacyjne.

2. Wypełnione listy należy wysłać do Pełnomocnika wniosku o Referendum edukacyjne „Ratuj Maluchy i starsze dzieci też” Tomasza Elbanowskiego, ul. Kazimierza Wielkiego 31/41, 05-120 Legionowo, lub do naszego biura w Łomży:
Certus Agnieszka Kłys
ul. Nowogrodzka 272
18-400 Łomża
kontakt telefoniczny: 504 919 808
kontakt mailowy: agnieszkaklys1@o2.pl

2. Jeśli ktoś nie może wydrukować formularza do zbierania podpisów zapraszamy do naszego biura w Łomży. Możemy także wysłać listy pocztą.

         mediom niech będą dzięki

Dziękujemy wszystkim mediom, które podjęły ten temat. Szczególnie dziękujemy portalowi 4lomza.pl za bezpłatną emisję banneru promującego akcję oraz rozgłośni Radio Nadzieja za zaproszenie do udział w audycji „Nic o nas bez nas”, oraz w „Gościu Dnia” zaś redaktorowi Maciejowi Kowalskiemu z RN za zainteresowanie akcją.
Gorąco dziękujemy całej Spes Media, za prospołeczne podejście do akcji. Możecie Państwo w tym tygodniu usłyszeć spoty promocyjne akcji „Ratuj Maluchy”, na portalu lomzynskie24.pl „świeci” się banner, zaś w Głosie Katolickim z 2 czerwca będziecie mogli o akcji przeczytać więcej.

I taka jest prawda. Piotr Kłys

Skomentuj artykuł

komentarze