Ja to gmina a gmina to ja.

521706_528254537218231_521665886_nWójt jest urzędnikiem, kierownikiem urzędu gminy oraz organem wykonawczym. I tyle, nie więcej, nie mniej. Im prędzej to wszyscy zrozumiemy tym lepiej dla nas, tym lepiej dla gminy. Dlaczego?
Na którejś z ostatnich sesji, przy okazji dyskusji nad ostrym lansem wójta w gazetce „Wieści Gminne”, wójt Nowakowski zdradził swoją filozofię postrzegania gminy. Może wcale nie zdradził, może tylko do mnie dopiero dotarło? W sumie całkiem możliwe, bo zauważyłem że wiele złotych myśli wójta Nowakowskiego dociera do mnie z opóźnieniem. Może to efekt mojego ograniczenia, a może wina leży gdzie indziej? Ale nie o tym… Nieważne.

        taka to filozofia

Ja to gmina, gmina to ja. Skoro wójt to gmina a gmina to wójt to nie da się nic o gminie powiedzieć, ani napisać nie używając nazwiska i wizerunku wójta. W myśl tej zasady to rzeczywiście radny Zacharczyk  bezzasadnie rzucił się na wójta z oskarżeniami, że gazetka jest tylko do propagandy używana, że nie prezentuje treści o gminie, tylko o włodarzu, itd….

Boję się żeby nam pan Wójt nie oskarżył gminy o nadużywanie wizerunku. Wyobrażam sobie, że zechce jeszcze opłatę jak za garaż dla samochodu służbowego. Żenada. Gmina dała mu auto służbowe, bo czemu ma włodarz prywatnym do pracy jeździć, a on od gminy zażyczył sobie 200 zł miesięcznie za garażowanie bezcennego cacka (jakieś tam suzuki – to chyba taką markę miało auto służbowe przed całkowitym zniszczeniem w drodze do Kolna). I co? I gmina dała, bo przecież gmina to wójt, a wójt to gmina, więc jak miała nie dać.

        Daniel Obajtek

 Wróćmy jednak do tematu. Taki powiedzmy abonament ze 200 może 300 złotych za czerpanie korzyści z wizerunku wójta. Całkiem możliwe, prawda? No to jest tak, jak tłumaczył wójt Nowakowski na sesji: jak mówimy o Warszawie, to myślimy o Hannie Gronkiewicz-Waltz, bo o czym innym? Przecież Warszawa to HGW, a HGW to Warszawa… Nic bardziej mylnego. Na potwierdzenie tezy macie test: czy wiecie, kto to jest Daniel Obajtek. Nie? Naprawdę nie wiecie? Przecież to wójt Pcimia. Test niezaliczony z premedytacją. Tak więc ani Gronkiewicz-Waltz nie równa się miasto st. Warszawa, ani Obajtek nie równa się gmina Pcim, ani Nowakowski nie równa się gmina Łomża.

         Czas odbrązowić ten wizerunek.

Stanowisko wójta gminy nie ma twarzy, nie ma nazwiska, ani adresu zamieszkania. Wójt Gminy to jest organ, ale też wójt to kierownik urzędu gminy. To jest zwykły urzędnik, wybierany w wyborach, a nie zatrudniony w procedurze przetargowej. Różnica polega na tym, że w pierwszym przypadku „robotę” może dostać kandydat ze świetną „gadaną” (np. nauczyciel, przepraszam nauczycieli), a w drugim… tu już liczy się wykształcenie kierunkowe, osiągnięcia zawodowe, umiejętności, szmery i bajery, itp.

        Ja to gmina, gmina to ja

Jeśli ktoś z uporem maniaka powtarza coś przy każdej nadarzającej się okazji, to w końcu niektórym ludziom wbije to do głowy. Płytka filozofia. W myśli tej zasady – jeśli nie ma mnie, to nie ma gminy. Jeśli ja choruję, to gmina choruje, jeśli ja się bawię (np. na Kanarach), to bawi się cała gmina.Chyba nie trzyma, uzasadniać, że takie myślenie się nie trzyma kupy.
Bo przecież kiedy wójt jest na zwolnieniu to gmina trwa, a urząd gminy nieprzerwanie pełni swoją misję wobec mieszkańców. Może nawet lepiej. To świetnie widać. Weźmy taką gminę X czy Y. Czasem wystarczy, że włodarza w urzędzie nie ma, to robota aż się pali ludziom w rękach. Bo urzędnicy to świetnie wyszkoleni, merytorycznie przygotowani fachowcy „od swoich” działek. Nierzadko praca lepiej im wychodzi, kiedy im się wójt nie wtrąca, nie „pomaga” załatwić trudnych spraw, nie proponuje „słusznych” rozwiązań, itd.

        Rodzina i przyjaciele królika… bez królika?

Nazwisko wójta nie ma znaczenia, jego twarz też nie, nawet miejsce zamieszkania. Jeśli tak na to spojrzeć, to widać, że wójt, który jest wolny od znajomków, pociotków, kolesiostwa, układów, obiecanek, jest prawdziwym urzędnikiem. Urzędnikiem bezstronnym, kroczącym w prawdzie, takim pyszczkiem kochanym z ulotki z obietnicami, którego naród w głosowaniu wybrał.  Taki urzędnik wolny jest od preferencji terytorialnych, czy koleżeńskich przy podejmowaniu decyzji. Jeśli więc jego decyzje nie są „z klucza” to jakie są? Są wówczas obiektywne, oparte na merytorycznych przesłankach, podyktowane zdrowym rozsądkiem. Po prostu: urzędnicze.

       Jedzie mi tu czołg?

Tak, tak, wiem, bajki opowiadam. I dlaczego się czepiam, przecież wszyscy wójtowie, prezydenci, nawet starostowie robią wszystko dobrze, merytorycznie, w trosce o mieszkańców… Oczywiście, a za oknem czołg przejechał.

I taka jest prawda. Piotr Kłys.

Skomentuj artykuł

komentarze