Czekamy na alibi

W czwartek 15 lutego słuchacze Radia Nadzieja mieli okazję wysłuchać premierowego odcinka audycji pt. „Nic o nas bez nas”. Odcinek był poświęcony w całości najnowszym wydarzeniom w naszej Gminie. Właściwie niechlubnym wydarzeniom, które miały miejsce w sali konferencyjnej UG, czyli: przerwana sesja, uchwalenie budżetu po terminie, opuszczenie sali obrad przez część radnych.

        przyjść czy nie przyjść?

Do udziału w audycji na żywo zostali zaproszeni Wójt Gminy Łomża pan Jacek Nowakowski, Przewodnicząca Rady pani Barbara Cychol oraz radni Sławomir Zacharczyk i Piotr Kłys. Ku zaskoczeniu wielu wójt i przewodnicząca się nie pojawili, a powód absencji nie był znany nawet redaktorowi panu Maciejowi Kowalskiemu. Audycja była jakby „jednostronna”, bo swoje stanowisko w sprawach gminy mogli przedstawić tylko radni Kłys i Zacharczyk. A szkoda, bo na pewno wszystkich mieszkańców gminy interesuje stanowisko pana wójta czy też tłumaczenia pani przewodniczącej w sprawie ostatnich wydarzeń. Mieliśmy też z kolegą Sławkiem nadzieję, iż padną konstruktywne rozwiązania. Redaktorowi też pewnie pozostał niedosyt, bo przecież z udziałem wójta ranga wydarzenia by wzrosła, a i emocje mogłyby być większe.

Mieliśmy więc z kolegą Sławkiem mikrofon na wyłączność, mogliśmy opisywać wydarzenia w dogodnym świetle. Mimo to staraliśmy się zachować obiektywizm przekazu. Czy nam wyszło można sprawdzić odsłuchując audycję, która została udostępniona na stronie Radia Nadzieja.

        jaki powód ?

Dlaczego w audycji nie uczestniczyli pan wójt i pani przewodnicząca? Jakie ciekawe zajęcia nie pozwoliły im spotkać się z nami na antenie. Zapewne wszyscy zainteresowani chcieliby się dowiedzieć. Domyślam się, że jakiś komentarz do sprawy usłyszymy podczas kolejnej sesji. Pewnie usłyszymy, że wójt korzystał leżąco z powypadkowego zwolnienia lekarskiego. Ale to chyba nie przejdzie, bo ostatnio mieliśmy okazję widywać już pana Nowakowskiego w pracy, choćby na sesjach. Nie, na pewno nie przejdzie, bo przecież jeśli nie przyjść do radia na umówioną tydzień wcześniej audycję i nie poinformować za pośrednictwem jej prowadzącego słuchaczy, to by wyglądało na brak szacunku – do redaktora, słuchaczy, współzaproszonych gości. Jeśli to nie przejdzie, więc co? Może usłyszymy od włodarza, że w czasie kiedy „radni opozycyjni” w sposób nieskrępowany szkalowali na antenie jego dobre imię, on załatwiał jakąś ważną i niecierpiącą zwłoki sprawę. Czyli pracował, zarabiał dla nas pieniądze. Jest nadzieja. A powód powinien mieć dwie cechy, być ważny i pilny.

A pani Cychol. Jakie wytłumaczenie może mieć przewodnicząca rady? Nie wiem, i ciężko mi coś wymyślić. Czekamy na alibi.

I taka jest prawda. Piotr Kłys

Skomentuj artykuł

komentarze