Czas się rozliczyć ze swojej postawy.

Co jakiś czas przychodzi na każdego moment rozliczeń. Jeden rozliczy się sam, innemu muszą pomóc bliźni. I tak: Kalisza koledzy z SLD rozliczyli za flirt z RP i E+, TW „Jarka” sąd rozliczy za kłamstwo lustracyjne, nauczyciela rozliczy dyrektor za całokształt, ucznia rozliczą rodzice za oceny, radnego – wyborcy za to, że nie pilnował ich interesu, a wójta – komisja rewizyjna za pracę na rzecz lub szkodę gminy w 2012 roku. A kogo nie rozliczą inni, niech nie rozpacza i zaspokoi się sam lub czeka na swą kolej.

        Głosowałem na nie…

Tak więc ja muszę się samozaspokoić i zakapować Wam, choć do autolinczu nie dojdzie. Nie dojdzie bo nie ma powodów, mam dobre alibi. Mowa o starej sprawie, ale wciąż żywej – seria głosowań w sprawie rozbudowy biblioteki w Podgórzu. Trochę tu odgrzeję starego kotleta, ale opiszę dlaczego głosowałem na „nie”. Robię to, bo ktoś mógłby zapytać dlaczego chwalę panią Kłosińską (zobacz artykuł) podczas, gdy nie udzieliłem poparcia w głosowaniu. Na sesji w jasny sposób wskazałem jak bardzo popieram ideę rozwoju bibliotek, zwłaszcza za zewnętrzne środki. Nie będę tej argumentacji teraz przytaczał, można sobie odsłuchać z nagrania. Nie jest prawdą, że głos negatywny w tej sprawie był pokierowany jakąś chorą antypatią do kogokolwiek, lub też brakiem konsekwencji, czyli „inaczej gada, a inaczej głosuje”. Otóż nie, i wszyscy którzy byli na wrześniowej sesji to wiedzą. Mnie nie przekonała postawa Wójta Nowakowskiego.

        … ale nie tylko ja…

 Zdawało się, że wójt przyjął bardzo pasywną postawę w tak ważnej sprawie. Tak na tej sesji, kiedy radni odmówili wsparcia pomysłu, tak i przez całą jesień nie zauważyliśmy zaangażowania Wójta Gminy w to przedsięwzięcie, podczas gdy pani Dyrektor Kłosińska dwoiła się i troiła. Przekonywała radę, posiłkowała się panią dyrektor z SP w Podgórzu, w końcu zadbała o zabezpieczenie środków na projekt budowlany z Funduszu Sołeckiego dla miejscowości Podgórze i zorganizowała zbiórkę pieniędzy na projekt. Projekt, na który rada nie dała pieniędzy. Skoro rada nie dała pieniędzy, to znaczy że nie tylko ja czułem się na tej sesji nieprzekonany. A w postawie wójta nie widać było tego zaangażowania, woli walki. Może to brak przekonania w powodzenie akcji, w kompetencje swoich pracowników, w słuszność sprawy? A może moja ślepota? Nigdy się nie dowiemy. Pewne jest natomiast to, iż ta bierność była powodem nieprzekonania większości radnych. Bo przecież (z pełnym szacunkiem dla zawodowych osiągnięć pani dyrektor Kłosińskiej) przedsięwzięcie w postaci budowy obiektu komunalnego za pieniądze publiczne, co więcej – zewnętrzne bo ministerialne, jest to zadanie dla Goliata, nie Dawida.

        … bo czegoś tu zabrakło.

To ciężkie zadanie w postaci aplikowania i realizacji takie inwestycji od pierwszego dnia powinien firmować wójt gminy. Swoim urzędem, autorytetem, siłą merytoryczną pracowników. To, co piszę to nie nowości, to nie żadna próba rehabilitacji, tak mówiłem wówczas, tak myślę nadal. Pani Kłosińska zna moje zdanie. Uważam, że niezasłużenie była pozostawiona samej sobie. O ile łatwiej byłoby jej rozmawiać z radą, gdyby murem obok niej stanął jej szef z zastępem pracowników i jak facet powiedział „Biorę to na klatę, a moi najlepsi ludzie zrealizują ten plan. Pomożecie?”. I co by rada mogła odpowiedzieć na takie wezwanie? Jest hasło. Jest odzew. Sprawa prosta. Jest działanie.Tego mi tu zabrakło. Zamiast tego Włodarza, Kierownika, Przewodnika Zastępów, Pomazańca Ludu, na sesji mamy Wójta Nowakowskiego uciekającego od prostego pytania: „co zrobi Pan z projektem budynku za 30 tysięcy, jeśli wniosek nie dostanie z jakichś powodów dofinansowania?” Pytanie niosło prosty przekaz: „czy masz plan B”. Nie masz? A jak nie masz to nie oczekuj zaufania. Przykra sprawa, chyba wszyscy kiepsko czuliśmy się po tej wrześniowej sesji. Ja bardzo, bo mimo dobrej woli, znowu zostałem tym najgorszym w gminie. Taki mieszacz.
Już jakiś czas żyję z tą łatką, ale na pewno się z tym nie pogodzę.

I taka jest prawda.

 

Skomentuj artykuł

komentarze