Co za cyrk, czyli co tam panie na sesji.

Z całą świadomością słów muszę powiedzieć, że ci którzy nie chodzą na sesje Rady Gminy Łomża tracą arcyciekawe wydarzenia kulturalne. Kultowe wręcz. To nawet ciężko opisać, ja szkół dziennikarskich nie kończyłem. Tu trzeba się zdobyć na powagę i obiektywizm, a ja z obojgiem mam problem myśląc o sesji z 27 marca 2013 roku.

        kto ma pilot ten ma władzę

Tak to można w domu przed telewizorem. Na sesji jest inaczej. Kto prowadzi, ten ma władzę. I słusznie, oby tylko sprawiedliwie z tej władzy korzystać. Problem w tym, że jednemu radnemu pani przewodnicząca odbiera głos w pół zdania (dosłownie), innemu zaś pozwala na bzdurne wywody niezwiązane z tematem ni w ząb. A już niekwestionowany lider w opowiadaniu bajek na temat i nie na temat to wójt Nowakowski. Jak się dorwie do mikrofonu, niech go ktoś spróbuje przegonić, bo przewodnicząca raczej nie zamierza.

        Jacuś

Jacuś jak zacznie opowiadać to długo i namiętnie, a z każdą sekundą głośniej, co jest chyba nieprzewidzianym efektem 25-cioletniego doświadczenia w pracy nauczyciela. A może to zdenerwowanie. Jeszcze na początku sesji to można zdzierżyć, ale po trzech godzinach – istna tortura. Sołtysi, mając tego dość, uciekają po drugiej przerwie, jak już listę podpiszą. Zostają tylko nieliczni twardziele z biednymi radnymi, którym uszy puchną i łeb rozsadza. Pozwalam sobie pisać „Jacuś”, bo my sobie z panem wójtem Nowakowskim od tej sesji piotrusiujemy i jacusiujemy ckliwie. Lepsze to od mowy nienawiści, której, w stosunku do radnych, w wywodach Jacusia nie słyszałem wcale. Wcale, a wcale… Chociaż dało się wyczuć niewielką, tyci nutkę poddenerwowania. Może z powodu trwających kontroli Komisji Rewizyjnej?

I jeszcze jedno. Zastanawiam się po co Jacuś w tych publicznych miłosnych wywodach do mojej osoby uprawiał schyłkową teorię mojej firmy, analizę moich planów życiowych, czy też oskarżał mnie o populizm (cytuję autara: popularyzm). Czyżby mowa pożegnalna?

        Święty Piotr i Błazen z Chojn

W każdym cyrku, między występami małp, tygrysów, pawianów, żonglerów i linoskoczków, można podziwiać występy rozweselające. Przy okazji nadawania nazw ulic drogom publicznym świetnie zaistniał pan Piotr Chojnowski, radny z Chojn Młodych. Zgłosiłem propozycję, by jednej z ulic w Jednaczewie nadać nazwę „Świętojańska”. Pomysł pochodzi od figurki Św. Jana Nepomucena, która stoi w kapliczce w pobliżu tej drogi. Otóż wspomniany radny zaproponował, by tę ulicę nazwać „Św. Piotra”. Drwiąco uzasadnił, że chodzi o uhonorowanie radnego z Jednaczewa. Akurat. Propozycję złożył jako wniosek pod głosowanie(!).

Błyskotliwie w tym momencie szlakiem tej radosnej, niczym nie skrępowanej twórczej myśli, podążył radny Marian Nieciecki z Kupisk Starych. Który przypomniał, że przed kilkoma miesiącami został nazwany przez pana Piotra Chojnowskiego błaznem. W związku z tym składa niniejszym wniosek, by znaleźć w Chojnach bezimienną ulicę i nadać jej imię Błazna z Chojn.

Finalnie Pan Chojnowski wycofał poroniony pomysł, a dziwę się, bo idea miała nawet poparcie wójta Jacusia. Pan Piotr wycofanie wniosku argumentował tym, że jakbym to ujął: „mogem, ale nie muszem”, że i tak mają większość to mogą mi ten „numer” przegłosować. A szkoda że wycofał. Miałem już nadzieję zobaczyć czy znajdzie się ośmiu ignorantów chętnych przepchnąć idiotyzm.

Stwierdzam, że wielokrotnie już się przekonaliśmy, jak Jacusiowa Ósemka przepycha przez radę różne polecenia. Rzeczywiście nie musiał Chojnowski udowadniać. Radny Nieciecki też wniosek wycofał i to zakończyło tę część przedstawienia. Uchwałę o nadaniu nazw ulicom podjęto jednogłośnie.

Epizod śmieszny,kuriozalny, który przy stole obrad rady nie powinien mieć miejsca. Piszę o tym raczej z dystansem niż z żółcią. Oczywiście proponuję pośmiać się z sytuacji, na pewno nie z osób.

        co tam panie jeszcze?

Jak to w porządnym cyrku było jeszcze kilka ciekawych występów, standardowo te same osoby dawały popisy elokwencji, ale nie będę o tym pisać. Przykro mi Drogi Czytelniku, trzeba na sesje chodzić, a nie liczyć „na drapane”. Jeździć warto, myślę że nawet sam Bareja mógłby szukać inspiracji do swej twórczości.

Na tym kończę to „niskie krytykanctwo”. Proszę zajrzeć za kilka dni, pojawi się krytyka i konstruktywne rozwiązania trudnych gminnych problemów.

I taka jest prawda. Piotr Kłys

Skomentuj artykuł

komentarze