60 tysięcy.

Zdaje się, że w budżecie naszej gminy 60 tyś zł. to jakaś magiczna kwota. Kilka przykładów:

  1. tyle miało być rzekomo na remont dachu szkoły w Puchałach, ale się rozwiało,
  2. taką sumę przekroczyła wartość zleceń na przygotowywanie projektów decyzji budowlanych dla zewnętrznego architekta, i to tylko za rok 2012,
  3. tyle część radnych chciała w styczniu przesunąć z wydatków administracyjnych na wydatki inwestycyjne (drogi), ale się nie udało (tylko 7 głosów),
  4. tyle zapłacimy wójtowi Nowakowskiemu za pierwsze 5 miesięcy tego roku,
  5. i w końcu – tylko tyle środków widniało na bieżące naprawy dróg w projekcie zmian budżetu 2013 na sesji 24 kwietnia,

        „zwiększam do 100 tysięcy”, czyli o cudownym pomnożeniu

Co do tej ostatniej kwoty, czyli 60-ciu tysięcy przewidzianych na naprawy dróg, to trzeba powiedzieć, że na sesji kwietniowej, w czasie burzliwych obrad nt. uchwały ze zmianami w budżecie nastąpiło cudowne pomnożenie. Otóż niespodziewanie kwota 60-ciu tysięcy na „remonty dróg” została wspaniałomyślnie powiększona o dodatkowe 40 tylko siłą woli wójta – „Zwiększam do 100 tysięcy”. Oczywiście „polecenie” to musiała klepnąć rada, ale to już było formalnością.

        budżet – świstek papieru czy finansowy fundament gminy?

Żeby jeszcze to zwiększenie nastąpiło w czasie dyskusji o niskiej kwocie na remonty dróg, to bym pomyślał, że Strażnik Budżetu ugiął się pod naporem argumentów radnych. Nie, to było nieco inaczej. Otóż nastąpiło to później, w krytycznym momencie, kiedy to większości radnych zaczęło przeszkadzać, że w zmianach budżetowych proponuje się zwiększenie dotacji na GOK o 15 tyś. Szalę goryczy przepełniła informacja, że z tych 15-tu tysięcy aż 7 ma być dodane z kasy GOK-u na pokrycie kosztów Powiatowego Dnia Strażaka organizowanego i tak za niemałe pieniądze gminne.
Piszę o „cudownym pomnożeniu” bo przecież jak się coś nie dzieje naturalnie to znaczy, że to istny cud. Przez słowo naturalnie w tym przypadku rozumiem, że pieniądze w budżecie są rozmieszczane rozsądnie, konsekwentnie, zgodnie z zaplanowaną wizją. Jednak w ten sposób się chyba nie dzieje. Bo czy można poważnie traktować rozmowę o budżecie, sam budżet i tego kto go kładzie? Skoro w projekcie zmian budżetowych kładzie się radzie jakąś propozycję (czyli 60 tyś. na remonty dróg), a potem ni z gruszki ni z pietruszki, w celu „uspokojenia” radnych, powiększa tę kwotę zabierając z innej kieszeni, tylko dlatego że groziła wizja nieprzeznaczenia kilku tysięcy na festyn w Pniewie. Byłem w szoku. Czy ktoś w ogóle jeszcze wierzy w zapisy tego budżetu? Czy ktoś to poważnie traktuje? Ja nie. Budżet dla mnie przestał być fundamentem finansowym tej gminy.

        nauka nie idzie w las

Aha, a te 40 tysięcy na drogi to jak myślicie skąd wójt Jacek wziął? A zabrał je z działu 70010 (par 4300 – usługi różne, w tym przypadku jest to zewnętrzna usługa opracowywania decyzji warunków zabudowy). Ciekawe jest to, że jak ja na styczniowej sesji takie właśnie rozwiązanie zgłosiłem wnioskiem pisemnym, to wówczas było nie do przyjęcia. Okazuje się, że po 3 miesiącach wójt zauważył zasadność ekonomiczną tego rozwiązania. A może zgłębił budżet w celu znalezienia oszczędności tak jak ja to zrobiłem kilka miesięcy temu? Widzę, że nauka nie idzie w las. Cieszę, się, że wójt podjął dobre rozwiązani. Jestem z niego dumny, bo to naprawdę dobre rozwiązanie. Oby tak dalej. Daj Boże.

        raz jeszcze 60 tyś

Do tej wyliczanki we wstępie pozostała jeszcze jedna kwota 60-ciu tysięcy. Też jak się domyślam – kwota widmo, bo na razie jej nie widać. Te brakujące 60 kawałków to różnica między kosztorysem w projekcie łącznika nowego budynku biblioteki w Podgórzu ze szkołą (210 tyś) a dotacją przeznaczoną z budżetu gminy na to zadanie (150 tyś).
Ale co z tym fantem zrobić, to zastanowimy się w następnym wpisie.

I taka jest prawda.

Skomentuj artykuł

komentarze